Zakładamy sklep internetowy – cześć 3 – skrypt

Wybór skryptu sklepu internetowego

Kiedy już się zdecydujemy na prowadzenie sklepu internetowego, wybraliśmy branżę i asortyment, rozpoczęliśmy rozmowy z dostawcami przyszedł czas aby dokonać wyboru silnika naszego sklepu. A wybór ten jest spory od bezpłatnych skryptów jak Presta, poprzez kupowane oprogramowanie, wersję SaaS (Software as a service – z ang. oprogramowanie jako usługa) po oprogramowanie pisane specjalnie na nasze potrzeby. Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy, wymaga mniej albo więcej pracy z naszej strony daje większe czy mniejsze możliwości. Pamiętać należy, że raz wybrany skrypt będzie z nami na dłużej, ze względu na koszty takiej instalacji jak i jej stopień skomplikowania.

Analiza potrzeb

Każdą decyzję biznesową musi poprzedzić dokładna analiza naszych potrzeb i możliwości aby dokonać odpowiedniego wyboru. Zacznijmy od zastanowienia się nad potrzebnymi elementami sklepu, w grę wchodzą następujące elementy niezbędne każdemu sklepowi internetowemu:

  • integracja z systemem płatności, najlepiej z kilkoma systemami aby móc zaoferować klientowi wybór, w szczególności uwzględnił bym jeden system międzynarodowy
  • integracja z przeglądarkami, temat dyskusyjny jednak w chwili obecnej na Polskim rynku e- commerce konieczność
  • moduł integracji z firmą kurierską (najczęściej pośrednikiem) aby z automatyzować proces nadawania przesyłek
  • moduł newslettera, najlepiej rozwinięty umożliwiający śledzenie dostarczania maili
  • sklep mobilny
  • sklep na Facebook, może f- commerce to jeszcze nie jest żyła złota jednak jest to dobre źródło klientów
  • CMS – możliwość tworzenia artykułów
  • możliwość implementacji własnych skórek graficznych
  • elastyczny układ elementów na stronie
  • rozwiązania polepszające pozycję sklepu w google (SEO)

Oczywiście nie wszystko uda się wykorzystać na samym początku jednak taki zestaw powinien zapewnić podstawy działania sklepu.  W pakiecie dodatkowym widział bym jeszcze:

  • możliwość tworzenia wersji w różnych językach
  • komunikacje z klientem przy pomocy sms-ów
  • integrację z programem do księgowości
  • integracje z hurtowniami
  • możliwość stworzenia własnej hurtowni
  • integracja z allegro i ebay
  • …. (warto się zastanowić samemu)

W chmurze czy obok chmury

Rozwiązania darmowe

Darmowe skrypty sklepu internetowego mają jedną zaletę, są tanie i to przyciąga wiele osób. Pamiętać, że większość darmowych skryptów daje tylko podstawową bazę, reszta rozwiązań w szczególności na rynek Polski musi zostać stworzona na zamówienia a to kosztuje. Czyli trudno mówić, że skrypty takie są darmowe. W tej chwili każdy pomyśli ale ja znam PHP więc mogę coś sobie sam napisać. Odpowiedź jest prosta … czas poświęcony na takie dorabianie modułów nie jest darmowy, to przecież wasz czas który można by było zainwestować inaczej, np. na spacer z rodziną.

Gotowe oprogramowanie – licencja

Jak zauważyliśmy wcześniej nie ma darmowych skryptów sklepu internetowego. Gotowe oprogramowanie daje przewagę w postaci stworzonej pod Polskie potrzeby paczki modułów. Na rynku dostępne jest dużo różnych mniej czy bardziej zaawansowanych skryptów. Warto przeanalizować każdą ofertę oraz poczytać opinie na ich temat aby wybrać najlepsze. Tego typu rozwiązanie zwykle wymaga zakupu serwera wirtualnego oraz własnej domeny. Może czasami wymagać znajomości ustawień sieci, umiejętności instalacji oprogramowania itd., bywa też że mnogość dostarczonych modułów przerasta potrzeby. Najczęściej otrzymuje się roczne wsparcie ze strony twórców oprogramowania oraz aktualizacje w tym okresie.

Gotowe oprogramowanie – SaaS

Bez wątpienia najprostsze rozwiązanie dla wszystkich tych, którzy na PHP, DNS i innych tajemniczych skrótach się po prostu nie znają. Wszystko jest gotowe, nie wymaga od nas za dużo pracy, wsparcie techniczne i aktualizacje w cenie. Minusem jest oczywiście, że jesteśmy zdani na kierunek rozwoju oprogramowania narzucony przez kogoś oraz brak możliwości własnej ingerencji w kod sklepu.

Sklep szyty na miarę

Rozwiązanie najlepsze jednak zarazem najdroższe. Wymaga od początkującego biznesmena wiedzy co właściwie będzie chciał robić następnie pod to pisany jest skrypt z odpowiednimi, zaawansowanymi rozwiązaniami. Bez wątpienia jest to rozwiązanie dla kogoś, kto w e biznesie już trochę popracował i wyrobił sobie opinię na temat, które rozwiązania mu są potrzebne.

Koszty

Zrobiłem małe porównanie aktualnych ofert skryptów. W przypadku zakupu licencji, do ceny oprogramowania należy dodać utrzymanie serwera ~400 zł rocznie. Wszystkie podane ceny z VAT.

Dostawca 1 Dostawca 2 Dostawca 3 Dostawca 4 Dostawca 5
(Saas) Koszt w skali roku 756 1900  N/A 408  N/A
Licencja 2390 1950 400 1449 799

Jak widać łatwo znaleźć rozwiązanie dla siebie, większość porównanych rozwiązań miała wszystkie wymienione powyżej funkcje.

 

Zakładamy sklep internetowy – cześć 2

Rozpoczynając przygodę ze sklepem internetowym musimy się zmierzyć z wieloma tematami, jednym z nich są związane z tym przepisy prawne a w szczególności regulamin sklepu. Wydawało by się, że na ten temat napisano już setki stron, lista poradników jest długa a jednak ciągle znajduje się oczywiste kwiatki w regulaminach sklepów nawet dużych firm, które przecież chyba stać na dobrych prawników. Co ma zrobić początkujący właściciel sklepu internetowego, regulamin przecież opisuje wiele ważnych rzeczy i stanowi podstawę współpracy z klientami.

Co w regulaminie musi być?

Informacje ogólne

Najważniejsza informacją jest pełna nazwa firmy, wraz z adresem, NIP-em, REGONEM oraz informacją o wpisie do ewidencji/KRS. W tym samym miejscu warto też powtórzyć wszystkie pozostałe informacje kontaktowe jak numer telefonu czy mail.

Czy sklep stanowi ofertę?

Rożnica polega na tym, że kiedy sklep stanowi ofertę wtedy w chwili zakupu poprzez klienta następuje zawarcie umowy i sklep musi towar dostarczyć. W przypadku odwrotnym, tzn. jeżeli sklep nie stanowi oferty tylko zaproszenie do składania ofert, w przypadku złożenia zamówienia przedsiębiorca nie jest zobowiązany do wypełnienia takowego do czasu kiedy sam go nie potwierdzi. Jedno zdanie a stanowi olbrzymią różnicę.

Ceny towaru

Regulamin powinien zawierać informacje czy podane ceny są cenami brutto czy netto, oraz czy zawierają koszty transportu czy też nie. Ceny mogą być podane zarówno w złotych jak i w walutach obcych.

Opis zawierania oraz rozwiązywania umowy

Pomijając informacje czy sklep jest ofertą czy też nie, regulamin powinien opisywać zwięźle sposób zawierania umowy i wymagania stawiane takiemu zamówieniu. Na przykład informacje, że zamówienia bez adresu dostawy nie będą akceptowane. W szczególności należy poinformować o możliwości odstąpienia od umowy w ciągu 10 dni, bez tego zapisu okres odstąpienia od umowy automatycznie wydłuża się do 3 miesięcy.

Wymagania techniczne

Regulamin powinien prezentować wymagania techniczne stawiane klientowi przy współpracy ze sklepem. Punkt ten powinien zawierać też informacje o przekazywanych i przechowywanych informacjach (np. stosowaniu ciasteczek).

Płatność przy odbiorze jest wymagana

Każdy sklep internetowy musi umożliwiać zapłatę przy odbiorze towaru przez klienta czyli przesyłka pobraniową, jest to wymóg prawny.

Informacja o bezpieczeństwie danych

Regulamin powinien zawierać informację o bezpieczeństwie danych osobowych w szczególności podawać numer pod jakim zbiór danych został zarezerwowany w GIODO. Jeżeli chcemy, punkt ten może odnosić klienta do osobnej polityki ochrony danych osobowych.

Czego w regulaminie nie może być.

Lista klauzul niedozwolonych jest długa i systematycznie wydłużana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Pełen rejestr znajdziemy na stronie UOKiK http://www.uokik.gov.pl/rejestr_klauzul_niedozwolonych2.php Początkujący przedsiębiorca powinien pamiętać, że niedozwolone klauzule nie mają mocy prawnej w ramach kodeksu cywilnego.

Do najczęściej występujących klauzul można zaliczyć na przykład brak odpowiedzialności przedsiębiorcy za przesyłki, czy też obligowanie kupujących do odsyłania produktów w przypadku odstąpienia od umowy w oryginalnych opakowaniach. Nagminnie też występują ograniczenia właściwości sądów, które miały by rozstrzygać spory pomiędzy konsumentem a sklepem.

Regulacje Europejskie

Unia Europejska sprzyja rozwojowi e – handlu jednak nie zapomina również o ochronie klienta. Dlatego każdy sklep powinien śledzić wprowadzane zmiany jak np. sugestia wprowadzenia ujednoliconej formy rozwiązywania umów zawartych na odległość.

Niniejszy artykuł jest wyrazem wiedzy i poglądów autorów i nie może być podstawą do wysuwania jakichkolwiek roszczeń. Właściciel serwisu nie gwarantuje, że zawarte w dokumencie informacje są zgodne z prawdą i nie ponosi odpowiedzialności za szkody, jakie mogą wyniknąć w wyniku podjęcia decyzji na podstawie informacji zawartych w niniejszym dokumencie.

Zakładamy sklep internetowy – cześć 1

Założenie własnego sklepu internetowego jest działalnością o jednych z niższych kosztów rozpoczęcia. Aby zacząć przygodę z e-commerce właściwie nawet nie potrzeba inwestować w towar, wystarczy komputer odrobina wiedzy ale bez niej też możemy się obyć. Zanim jednak rozpoczniemy swoją działalność warto się zastanowić jaka jest konkurencja, jakie są warunki sprzedaży, co można sprzedawać a co przyniesie dochód.

Analiza rynku

W Polsce w ciągu ostatnich kilku lat nastąpił prawdziwy boom na sklepy internetowe, rocznie powstają ich dosłownie tysiące. Do tego dochodzą sprzedający tylko i wyłącznie na portalach aukcyjnych. Jak już widzimy konkurencja jest olbrzymia. Zanim zdecydujemy się co będziemy sprzedawali warto przeprowadzić analizę konkurencji. Sprawdzić jak wygląda dana kategoria na kilku portalach aukcyjnych, może warto zamówić nawet analizy kategorii w wyspecjalizowanych firmach. Dodatkowo poprzez wujka Googla należy popatrzeć ile jest sklepów, które oferują towar z tej samej branży pomocna może tez być analiza poprzez porównywarki, które w Polsce nadal odpowiadają za sporą część ruchu.

Przykład

Wybierzmy kategorię odzież dziecięca, przecież rodzi się  tyle dzieci a każde szybko rośnie i potrzebuje dużo ubrań. Jednak niestety nie jesteśmy sami w tej kategorii, w momencie pisania tego postu na allegro.pl w kategorii odzież dziecięca było 372430 aukcji w formacie „Kup teraz”.

Do tego dochodzi 783 000 odpowiedzi w Google na hasło „ubranka dziecięce”.

Zaś jedna z porównywarek produktów wykazywała ponad 23 000 produktów odzieży dziecięcej nie wliczając butów.

Ta szybka analiza pokazuje, że konkurencja jest spora a przecież nie wybraliśmy branży bardziej kojarzonej z sprzedażą internetową a mianowicie elektroniki.

Oczywiście nie twierdzę, że nie ma jeszcze nisz które z sukcesem można zagospodarować, jednak wejście w bardzo niszowy segment rynku może nie przynieść oczekiwanych rezultatów.

 

IAS 11 – umowa o budowę – kontrakty konstrukcyjne

Wprowadzenie

Natura kontraktów konstrukcyjnych wymaga specyficznego traktowania ich w sprawozdawczości finansowej. W większości przypadków daty zaczęcia i zakończenia kontraktów konstrukcyjnych przypadają na różne okresy sprawozdawcze. Dlatego podstawowym problemem w zakresie rachunkowości kontraktów konstrukcyjnych jest alokacja kosztów kontraktu i przychodów wynikających z kontraktu do odpowiednich okresów sprawozdawczych. O czym właśnie traktuje IAS 11.

Warto wspomnieć, że IAS 11 w swoim założeniu nie dotyczy tylko umów budowlanych z którymi najczęściej jest kojarzony, oczywiście będzie maił największe zastosowanie w takich przypadkach. Ma również zastosowanie przy wszystkich długotrwałych projektach albo projektach składających się z kilku zależnych od siebie faz jak na przykład konstrukcja oświetlenia stadionów czy konstrukcja maszyn czy innego skomplikowanego sprzętu. Tak samo kontrakty na stworzenie złożonego oprogramowania komputerowego mogą wymagać zastosowania zasad opisanych w IAS 11.

Kontrakty konstrukcyjne – definicja

Kontrakt konstrukcyjny jest to kontraktem, którego przedmiotem jest stworzenie aktywa albo kombinacji powiązanych ze sobą lub wzajemnie zależnych pod względem projektu, technologii, wykorzystania etc. aktywów [11.3]

Kontrakty konstrukcyjne dzieli się według metodologii ustalania ceny na:

- kontrakty o cenach stałych – wartość kontraktu ustalana jest przed jego rozpoczęciem

- kontrakty „koszt plus” – wartość kontraktu to kwota kosztów poniesionych na wykonanie kontraktu + wcześniej ustalony % zysku

IAS 11 jako standard powinien być stosowany osobno do każdego kontraktu jeżeli był proponowany osobno, negocjowany osobno oraz koszty i przychody z każdego kontraktu mogą być wyliczone osobno. [11.8]. Może się jednak zdarzyć, że dwa bądź więcej kontrakty będą traktowane, jako jeden. Warunkiem jest aby nie były osobno proponowane i negocjowane ewentualnie, jeżeli nie można wyliczyć osobno kosztów i przychodów z nich wynikające. [11.9] W przypadku, jeżeli kontrakt daje prawo (opcję) kupna jeszcze jednego aktywu taki zakup powinien być traktowany, jako osobny kontrakt, jeżeli aktywa różnią się w znaczny sposób między sobą albo cena kolejnego aktywa był negocjowana osobno. [11.10]

Można wyobrazić sobie sytuację, w której z punktu widzenia sprawozdania finansowego jeden duży kontrakt może zostać rozbity na kilka wirtualnych mniejszych kontraktów.

Koszty i przychody z kontraktów konstrukcyjnych

Przychody wynikające z kontraktu powinny zostać ujęte w księgach w kwocie zadeklarowanej kontraktem plus przychody wynikające ze zmian w kontrakcie oraz kary i premie wynikające z kontraktu. [11.11] Przychody z kontraktu mierzone są w wartości godziwej lub należnej do zapłaty.

Koszty kontraktu powinny zawierać tylko koszty odnoszące się bezpośrednio do kontraktu, dodatkowo koszty ogólne powiązane z działalnością wynikającą z kontraktu, które można przy porządkować do konkretnego kontraktu oraz inne koszty, którymi można obciążyć zamawiającego. [11.16]

Ujmowanie

Jeżeli można w wiarygodny sposób wyznaczyć/oszacować poziom zaawansowania prac związanych z kontraktem to koszty/przychody wynikające z kontraktu winny być ujęte odpowiednio do tego stanu. Podejście to jest nazywane metodą stopnia zaawansowania. [IAS 11.22] Stosując tę metodę jednostka musi być wstanie wyznaczyć w sposób poprawny pełną wartość oczekiwanego przychodu z kontraktu, etap kontraktu oraz koszty zakończenia kontraktu [IAS 11.23-24]

Stopień zaawansowania prac mierzy się udziałem kosztów poniesionych od dnia zawarcia umowy do dnia ustalenia dochodu, w całkowitych planowanych kosztach wykonania usługi (koszty poniesione + koszty planowane), ewentualnie liczbą przepracowanych godzin przy wykonywaniu kontraktu lub na podstawie obmiaru wykonanych prac.

Jeżeli jednostka nie jest wstanie w wiarygodny sposób oszacować wyniku kontraktu, dochód nie powinien być rozpoznany, przychód powinien być ujęty do wysokości poniesionych kosztów, które z wysokim prawdopodobieństwem można odzyskać a koszty powinny być ujęte w okresie, w którym zostały poniesione. [IAS 11.32]

Wszelakie straty wynikające z kontraktu powinny zostać rozpoznane natychmiast.

Ujawnienia

Jednostka ma obowiązek ujawnić: [IAS 11.39 a-c]

- kwotę dochodu z kontraktu zaliczoną do danego okresu

- metodę wyliczenia kwoty zaliczonej, jako dochodu danego okresu

- metodę oszacowania stopnia ukończenia kontraktu

Dla kontraktów w trakcie budowy na dzień bilansowy: [IAS 11.40]

- kwotę poniesionych kosztów i rozpoznanych dochodów

- kwotę otrzymanych zaliczek

- kwotę potrąceń

Prezentacja

Kwota należna od zamawiającego z tytułu umowy powinna być wykazana, jako składnik aktywów [IAS 11.42]

Kwota należna zamawiającym z tytułu kontraktu powinna być wykazana, jako zobowiązanie [IAS 11.42]

Różnice pomiędzy IAS a Polską ustawą o rachunkowości (2009)

Zapisy IAS 11 maja zastosowanie do wszelakich kontraktów konstrukcyjnych zaś ustawa o rachunkowości (art. 34a –d) stosuje opisane zasady tylko i wyłącznie do umów o okresie realizacji dłuższym niż 6 miesięcy, dla których kontrakt na dzień bilansowy został wykonany w istotnym stopniu.

Krotka historia opcji

Czasy starożytne

Rozpocząć ją należy w czasach Biblijnych. W księdze Rodzaju rozdział 29, który powinien mówić o okresie około 1700 lat przed Chrystusem, Jakub zakupił opcję, która kosztowała go siedem lat pracy dającej mu prawo wzięcia za żonę Racheli córki Labana. Historia wydawałaby się prosta, jednak mamy do czynienia w tym przypadku również najprawdopodobniej z pierwszym niedotrzymania warunków umowy kontraktu terminowego opisanym w dziejach ludzkości. Ponieważ Laban kazał Jakubowi pojąc za żonę Leah. Jakub uczynił to. Jednak, ponieważ kochał Rachele znowu kupił opcje na pojęcie za żonę Racheli od Lebana. Opcja ta kosztowała go kolejne siedem lat pracy dla Lebana. Tym razem doszło do całkowitego wykonania opcji z obu stron to znaczy Jakub pojął za żonę Rachele. Niektórzy spierają się ze nie była to opcja, ale raczej forma kontraktu foword opiewającego na wzięcie za żonę córki Lebana bez wzmiankowania, o którą właściwie chodzi. Tak czy inaczej Jakub operował papierami pochodnymi.

Następnym etapem w historii opcji, o którym warto wspomnieć jest historia Talesa z Miletu. Ten słynny filozof i matematyk kupił opcje na prasy do oliwy. Dokładniej jak to opisuje Arystoteles w „Polityce“, Tales przewidział, że w następnym roku (spekulował?) zbiory oliwek będą bardzo duże. W związku z tym zapotrzebowanie na prasy do tłoczenia oleju również powinno być odpowiednio duże. W zimie, kiedy nikt nie potrzebował tych pras kupił za niska cenę prawo do korzystania z pras w okolicach Chios i Miletu. Kiedy nadeszły nadzwyczajnie duże zbiory Tales był posiadaczem większości pras, a przynajmniej praw do korzystania z nich, które udostępniał po wysokich cenach. Wszystko to działo się około 580 roku przed Chrystusem.

Wojna secesyjna

Niewątpliwie rozwój opcji, jako dosyć złożonego papieru wartościowego był trochę mniej dynamiczny niż innych papierów pochodnych, jak np. kontraktów futures. Jednak następował na przestrzeni lat systematycznie.

Ciekawy przykład inżynierii finansowej znaleźć można w czasie wojny secesyjnej w Stanach Zjednoczonych. Wtedy to rząd Skonfederowanych Stanów Zjednoczonych Ameryki wyemitował obligacje z opcją. Nominowanych w funtach szterlingach jednakowoż dające prawo rządowi do spłacenia ich w francuskich frankach. Ewentualnie posiadacz ich miał prawo do zamiany ich na bawełnę, wtedy jeden z głównych towarów eksportowych południa Stanów Zjednoczonych.

Jednocześnie na przestrzeni lat występowały na terenie rożnych krajów wszystkich kontynentów zakazy obrotu papierami pochodnymi a opcjami w szczególności. Tego typu zakaz wprowadził stan Illinois w roku 1867. Zakaz ten obowiązywał również giełdę Chicago Board of Trade powstałą w 1848 roku. Która zajmuje do tej pory wiodąca pozycję pod względem obrotu papierami pochodnymi w świecie.

Czasy współczesne

Pod koniec XIX rozpoczęło sie tez poszukiwanie reguł rządzących rynkami papierów pochodnych a w szczególności opcji. Kolejnym ważnym krokiem w historii opcji stała sie praca Fischera Blacka i Myron Scholes, w której autorzy podają zamkniętą formule wyceny opcji typu europejskiego. Praca ta została opublikowana w 1973 roku. Było to zdarzenie rewolucyjne nie tylko dla rynków opcji, ale również dla innych papierów pochodnych, gdyż dawało podstawę do dalszego rozwoju metod ich wyceny. Pociągnęło to za sobą również wzrost popularności tych rynków.

W roku 1983 Chicago Board Options Exchange, jako pierwsze na świecie wyemitowała opcje na index akcji. Opcje te nazywane na początku CBOE 100 zostały podstawą dla Standard and Poor’s S & P 100, jednej z najczęściej wymienianych opcji.

Zdaję sobie sprawę, że przytoczone tutaj fakty nie wyczerpują zawiłej historii opcji i innych papierów pochodnych. Ale zgodnie z tytułem miała to być krótka historia opcji

Magia, piękno i harmonia matematyki

Jaka więc jest ta matematyka?

Powiedzmy na początek, że obraz matematyki, jaki wynosimy ze szkoły, czy nawet z politechniki, ma niewiele wspólnego z matematyką wyższą, a nawet z jej elementami. Mniej więcej tyle, co szkolne czytanki mają wspólnego z twórczością Szekspira czy Hemingway’a. Lapidarne zdefiniowanie matematyki jest niemożliwe. „Słownik języka polskiego” podaje: „matematyka – nauka o liczbach i stosunkach przestrzennych”. Słownik wyrazów obcych informuje: „matematyka – jedna z najstarszych gałęzi wiedzy, dawniej rozumiana, jako nauka o liczbach i figurach geometrycznych, obecnie – jako nauka o ogólnych formach przestrzennych i o stosunkach ilościowych, posługująca sie metoda dedukcyjną”. Informacje te zawierają sporo prawdy, ale nie charakteryzują w pełni współczesnej matematyki. Na pytanie: „co to jest matematyka?” nie można odpowiedzieć w sposób sensowny używając ogólników filozoficznych, określeń semantycznych, czy dziennikarskiego żargonu. Podobnie jest w przypadku muzyki czy malarstwa. Nie można oceniać wartości tych sztuk bez wyczucia rytmu, harmonii i struktury, czy tez odpowiednio formy, barwy i kompozycji. Do zrozumienia, czym jest matematyka konieczne jest wnikniecie w jej istotę.

David Hilbert mówił: „matematyka jest tym, czym zajmują się ludzie kompetentni”. Czy w Polsce jest wystarczająco dużo ludzi kompetentnych?

Czym zatem jest matematyka?

 

Może jednak łatwiej jest powiedzieć czym matematyka nie jest. Mimo pewnych analogii z muzyką i malarstwem, nie jest sztuką. Ma wiele cech sztuki, ale istotnie się od niej różni. Bazuje na ścisłym, precyzyjnym myśleniu i dedukcyjnym rozumowaniu. Nie jest też nauką przyrodniczą, choć często jest z tą dziedziną łączona. Wprawdzie wiele pojęć matematycznych zrodziło się dla potrzeb praktyki, ale matematyczne rezultaty na ogół nie dotyczą rzeczywistości i przyrody, lecz są abstrakcyjne. Nie można też zaliczyć matematyki do nauk humanistycznych. Choćby, dlatego że humaniści skwapliwie się od matematyki odcinają, podkreślając swoją niewiedzę w tej materii. Ma ona jednak wiele cech wspólnych z tymi naukami takich, jak potęga ludzkiego rozumu, kontemplacyjne rozumowanie, dążenie do doskonałości estetycznej. Nie jest też filozofią, choć przez wieki była z nią związana, a wielu słynnych matematyków było wybitnymi filozofami.

A może klucz do zrozumienia istoty matematyki kryje się w nazwie? Słowo „mathematika” pochodzi z języka greckiego, gdzie termin „mathema” oznacza – naukę, wiedzę i poznanie, zaś inny termin „mathesis” oznacza – uczyć się przez rozmyślanie. Dla starożytnych matematyka była, więc utożsamiana z nauką, z wiedzą, z poznaniem, z rozumowaniem.

Często też mówi się, że matematyka jest nauką logicznego myślenia, ale przecież logiczne myślenie jest potrzebne nie tylko w matematyce. Tu jednak odgrywa ono szczególną rolę. Obok intuicji, wyobraźni, konstrukcji, analizy i uogólnienia, logika jest podstawowym elementem tzw. rozumowania dedukcyjnego Nie tworzy jednak w matematyce wyłącznie formalnego systemu. Matematyka nigdy by się nie rozwinęła, gdyby nie potęga wyobraźni, intuicji i pomysłowości. Skrystalizowana ferma dedukcyjna jest celem, a intuicja i konstrukcja są siłami kierującymi umysłem. Jest fascynującym, że z jednej strony jest ścisłe dedukcyjne rozumowanie i żelazna logika, a z drugiej wyobraźnia o nieograniczonych możliwościach.

Ważną cechą twórczości matematycznej jest uogólnianie, co oznacza, że matematyka jest sztuką nadawania tych samych nazw różnym rzeczom. Po zauważeniu wspólnych cech kilku różnych obiektów, definiuje się abstrakcyjny twór mający te same własności. Dalej bada się własności nowej struktury. By takie postępowanie miało sens, powinny istnieć przykłady takiej struktury. Inaczej uogólnianie będzie pozornym. Powinny także pojawić się nowe własności, niekiedy zaskakujące w przypadkach szczególnych. Dobrzy matematycy mają więc pole do popisu. Mówi się, że dobry matematyk potrafi dostrzegać fakty, wybitny – analogie między faktami, zaś genialny – analogie między analogiami.

Bardzo często matematykę nazywa sie „Królową Nauk”. Określenia tego używał Carl Gauss, a w Polsce rozpowszechnił je Jan Śniadecki. W matematyce zachwyca logiczna budowa, bezwzględność prawdy, niezależność od autorytetów i polityki, uniwersalność wniosków i możliwość tworzenia modeli otaczającej nas rzeczywistości. Piękno matematyki jest realne i niewzruszone.

Jakie wiec są powody awersji do matematyki?

Najważniejszy z powodów tkwi w samej naturze matematyki. Nawet na poziomie szkoły tworzy ona logiczną i solidną konstrukcję. Kolejne etapy edukacji mocno wspierają się na poprzednich. Przekazywana wiedza połączona jest ze sobą w jedną, nierozerwalną całość. Inne przedmioty nie mają tej cechy, a jeśli mają, to w znacznie mniejszym stopniu. Matematyka wymaga też systematyczności. Opuszczenie kilku lekcji powoduje ogromne kłopoty. Liczne zastępstwa, co raz to nowi nauczyciele, też mocno zakłócają edukację. U uczniów narasta zdenerwowanie, niezadowolenie i niechęć, nieraz na całe życie.

Immanuel Kant powiedział: „żaden kraj z ambicjami nie może być krajem analfabetów matematycznych” Czy Polska jest krajem z ambicjami?

Matematyka nie jest niewzruszoną konstrukcją z granitu.

Matematyka nie jest niewzruszoną konstrukcją z granitu, lecz żywym, ciągle rozwijającym się organizmem. Dla starożytnych Greków oznaczała wiedze i poznanie. Do początku XVII wieku na matematykę składały sie geometria, arytmetyka, algebra i trygonometria. Wiek XVII to czas powstania geometrii analitycznej, rachunku różniczkowego i całkowego, a także rachunku prawdopodobieństwa. Z tymi dziedzinami mamy szanse zetknąć sie w szkole średniej i to praktycznie wszystko. Nawet osoba po wyższych studiach technicznych niewiele tu może dodać. U większości wiedza matematyczna zatrzymała się mniej więcej na XVIII wieku, a przecież właśnie wtedy rozpoczął sie burzliwy rozwój matematyki.

Wyniki matematyków XIX wieku stanowią podstawę wielu teorii, tworząc swoisty elementarz matematyki wyższej. Szokująca eksplozja odkryć nastąpiła dopiero w wieku XX. W ciągu ostatnich 350 lat dokonano w matematyce więcej niż przez poprzednie 2000 lat, a w pierwszej połowie XX wieku tyle, ile przez poprzednie 150 lat.

Mimo, iż matematyka rozwija się w oszałamiającym tempie, powszechnie sadzi się, że Wielcy ostatnich stuleci zrobili niemal wszystko, a matematykom XX i XXI wieku pozostały jedynie drobne zabiegi kosmetyczne. Brak dostępnej informacji o osiągnięciach i twórcach matematyki współczesnej jakby to potwierdzał. Jest tak, dlatego, że matematyka wspięła się na najwyższe himalajskie szczyty i tylko tam jest dostępna, niemal wyłącznie dla wybrańców, najwyższej klasy wspinaczy, wyposażonych w matematyczne raki, czekany, karabinki i liny. A nad wszystkim czuwa Bóg, ale On nie musi wykazywać się znajomością matematyki, bo jak powiedział Ksiądz Profesor Michał Heller, Bóg jest matematyką.

Matematyka zawsze i wszędzie daje niezmiennie poczucie estetycznego piękna, wielkiej satysfakcji, a przy tym i racjonalności. Wszystkie inne dziedziny są skażone grzechem pierworodnym, nawet fascynująca fizyka – obarczona niedoskonałością pomiarów i kosztami eksperymentów. Jedna matematyka była i jest nieskazitelnie piękna i taka pozostanie na zawsze.

Matematyka w czasach samurajów

Japońska matematyka

Rozpocznę od krótkiego rysu historii matematyki na terenie Japonii do roku 1900. Przedstawi on rozwój myśli, który doprowadził do rozkwitu tej nauki w okresie Edo. Język japoński rozdziela matematykę na wasan, czyli matematykę rodzimą tzn. Japońską oraz yosan, czyli matematykę zachodnią. O początkach wasan zachowało się mało precyzyjnych informacji, poza jedną, mianowicie o rozwinięciu systemu zapisu wykładniczego podobnego do stosowanego przez Archimedesa w dziele „O liczeniu piasku”. Dopiero połowa VI w n.e. przynosi pewne informacje. Wtedy właśnie z Chin do Japonii dotarł buddyzm a wraz z nim i chińska matematyka. Na podstawie źródeł w postaci książek z VIII w n.e. wywnioskowano, że Japończycy korzystali z dzieł chińskich w zakresie arytmetyki, algebry i geometrii. Jednak mimo wpływów chińskich matematyka w Japonii nie podlegała silnemu rozwojowi w tamtym okresie.

 

Niestety brakuje świadectw na temat matematyków Japońskich aż do XVII w. Za pierwszego matematyka uznaje się działającego około 1600 roku Kenbei Mori, po którym pozostała do czasów obecnych jedynie mała książka. Jego uczeń Koyu Yoshida (1598 – 1672) opublikował w 1627 roku książkę „Jink – ki” dotyczącą obliczeń na japońskim liczydle sorobanie. Tych dwóch matematyków zostało uznanych za twórców wasan.

Jednak najsilniejszy rozwój wasan nastąpił w okresie odcięcia się Japonii od świata zewnętrznego. Ten okres jest określany mianem japońskiego renesansu – genroku. Za najwybitniejszego matematyka tego okresu uważa się Takakazu (Kowa) Seki (1642 – 1708) porównywanego do Newtona czy Leibniza, jednak trudno to zweryfikować. Przypisuje mu się stworzenie teorii wyznaczników oraz rozwinięcie metody rozwiązywania równań wyższych stopni, które były typowym problemem jak i narzędziem matematycznym na terenie Japonii tamtego okresu. Z dużym prawdopodobieństwem jest on tez twórcą enri – twierdzenia o kole służącego do obliczania pola koła poprzez aproksymację koła n – prostokątami. Z tej teorii wyprowadzona została pierwotna forma rachunku całkowego. W tym też okresie nastąpił rozwój rachunku różniczkowego.

Okres rozwoju trwał do 1854 roku, kiedy to komandor Matthew C. Perry zakończył izolację Japonii. Następcy sioguna Tokugawy odwrócili się od wasan na rzecz yosan. Jednym z nielicznych przejawów wasan po 1854 było wieszanie tabliczek sangaku na ścianach świątyń jeszcze długo po roku 1900.

Sangaku

Niestety nie udało się określić kto i gdzie po raz pierwszy stworzył i potem powiesił tabliczkę sangaku. Najstarsza ze znalezionych tabliczek pochodzi z 1683 r. z prefektury Techigi. Jednak pierwsze zapewne powstały w drugiej połowie XVII w. W roku 1789 ukazał się zaś pierwszy zbiór zadań spisanych z sangaku. Do naszych czasów zachowało się ponad 880 sangaku. Wiele z nich posiada odwołania do ok. 100 dalszych zbiorów zadań. Wynika to z metody publikowania ówczesnych książek matematycznych, w których prezentowano rozwiązanie jakiegoś problemu często zaczerpniętego z sangaku oraz zestaw nowych zadań i problemów. Najczęściej na tabliczkach sangaku poruszane są zagadnienia związane z geometrią głównie koła, dokładniej zależności między promieniami kilku kół np. wpisanych w jakąś inną figurę, oraz elips. Ewentualnie zagadnienia dotyczące objętości brył, co wymagało zastosowania rachunku całkowego. Pojedyncze tabliczki zawierają zadania Diofantosa tzn. równania algebraiczne wymagające rozwiązania w postaci liczb całkowitych. Wiele zadań jest bardzo elementarnych, dających się rozwiązać w jednej linijce. Jednakowoż w tradycyjnym sangaku podawane było tylko brzmienie problemu, w wypadku zadań geometrycznych w postaci pięknych wielokolorowych ręcznie malowanych rysunków, oraz odpowiedzi. Miało to na celu zachęcanie do samodzielnego rozwiązywania i myślenia nad dalszymi problemami. Ciekawym zagadnieniem jest, kto zamieszczał sangaku na ścianach świątyń. Wiele z nich zostało podpisanych przez autorów stąd znamy ich pozycję społeczną w ówczesnej Japonii. Większość sangaku została stworzona przez samurajów, którzy po mnichach byli najbardziej wykształconą klasą społeczną lubującą się w pięknie, co zapewne miało duży wpływ na wygląd sangaku. Jednak spotyka się sangaku podpisane przez kupców, kobiety, rolników a nawet kilkunastoletnie dzieci. Świadczyłoby to o dużej popularności sangaku i wysokim poziomie matematyki w społeczeństwie Japonii. Po przybycie komandora Perrego nastąpił schyłek wasan i zmieniło się sangaku. Zaczęto pisać je w kambu – języku warstw wykształconych przy użyciu zachodnich oznaczeń. Schyłek tabliczek nie nastąpił szybko. Były one tworzone i zawieszane na ścianach świątyń jeszcze długo po roku 1900. Obecny Japończyk zna słowa wasan i sangaku, ale niestety zapewne nie spotkał się nigdy z tymi przejawami wiedzy matematycznej. Wynika to z kilku czynników. Wiele książek o wasan z tamtego okresu napisanych jest po chińsku. Większość z tych książek jest zabytkowa, co powoduje, że dostęp do nich jest utrudniony nawet dla naukowców. Ostatnio jednak sytuacja ta ulega poprawie. Ukazało się kilka nowych opracowań na ten temat zarówno po angielsku jak i po japońsku. Nawet najlepsze opracowanie nie odda jednak piękna oryginalnych, ręcznie malowanych książek.

Zagadnienia depozytów zabezpieczających na rynkach opcji – SPAN

Depozyty zabezpieczające

Zagadnienie depozytów zabezpieczających dotyczy nie tylko rynków papierów pochodnych jednak tylko na tym rynku pragną skupię moją uwagą. Depozyt zabezpieczający na rynku opcji dotyczy jedynie inwestora wystawiającego opcje [tzw. writer]. Inwestor dokonujący zakupu opcji musi uiścić całość sumy związanej z dokonaniem transakcji w gotówce. Nie jest możliwe dokonanie takiej inwestycji poprzez depozyt zabezpieczający u brokera pokrywający zwykle 50% wartości inwestycji. Wynika to z bardzo dużej dźwigni finansowej wbudowanej w samą opcją. Wykorzystanie przez inwestora kupującego opcją depozytów zabezpieczających prowadziłoby do nieuzasadnionego zwiększenia i tak nie małych możliwych zysków. W stosunku do inwestora wystawiającego opcje depozyt zabezpieczający ma na celu zmotywowanie go do wykonania opcji i stanowi jego jedyny koszt na początku inwestycji. Jednocześnie stanowi zabezpieczenie dla giełdy oraz brokera poniesienia ryzyka nie wykonania opcji przez inwestora.

 

Na początku inwestycji przy wystawianiu opcji przez inwestora broker wyznacza poziom wyjściowy depozytu zabezpieczającego [initial margin] zwykle stanowiący 50% wartości inwestycji oraz poziom minimalny depozytu [maintenance margin] zwykle ok. 25%. Inwestor musi zdeponował odpowiednią ilość gotówki na specjalnym koncie depozytowym [margin account]. Obecnie na rynkach amerykańskich zamiast gotówki są przyjmowane również bony skarbowe USA [T - bills]. Rozliczenia w ramach kont depozytów zabezpieczających pomiędzy inwestorami prowadzone są przez OCC – Options Clearing Corporation. Wyznacza ona też minimalne wysokości depozytów, jednak brokerzy maja prawo podwyższyć ich minimalny poziom. Rozliczenia w ramach rachunków depozytowych prowadzone są po zakończeniu każdej sesji. Następuje podliczenie wartości pozycji. Jeżeli nastąpił wzrost tej wartości to wysokość wzrostu dodawana jest do rachunku depozytowego inwestora. Kiedy nastąpił spadek wartości odpowiednia kwota jest odejmowana od rachunku inwestora i przekazywana na rachunek inwestora zajmującego pozycją przeciwną. W wypadku, kiedy spadki wartości inwestycji spowodowały zmniejszenie ilości zdeponowanej gotówki na koncie depozytowym poniżej poziomu minimalnej wysokości depozytu [maintenance margin] broker wzywa inwestora [tzw. margin call] do uzupełnienia wysokości depozytu do wysokości początkowej [initial margin]. W przypadku braku uzupełnienia broker zamyka inwestycje podczas najbliższej sesji. Cały proces zilustruje poniższy przykład na podstawie kontraktów terminowych.

Przykład:

Inwestor kupuje dwa kontrakty na złoto na COMEX – Commodity Exchange, New York po 100 uncji na kontrakt. Dla potrzeb przykładu załóżmy, że aktualna cena terminowa 400$ za jedną uncją, początkowy depozyt zabezpieczający dla 1 kontraktu wynosi 2000$ oraz minimalny depozyt wynosi 1500$ za jeden kontrakt. Inwestor musi zabezpieczyć dla potrzeb depozytu 4000$. Jeżeli cena terminowa na zamkniecie sesji wyniesie 397$ za uncją to inwestor poniesie stratą 200 uncji * 3$ = 600$ w związku z tym saldo depozytu zabezpieczającego tego inwestora zostanie pomniejszone, o 600$ czyli do poziomu 3400$ na korzyść inwestora zajmującego pozycją przeciwną. Jeżeli nastąpiłby np. wzrost do 403$ za uncją saldo depozytu zabezpieczającego powiększone zostałoby, o 600$ czyli do 4600$. Jeżeli spadki ceny doprowadziłyby konto depozytowe inwestora poniżej poziomu 3000$ wtedy broker wezwie inwestora do uzupełniania rachunku depozytowego do sumy 4000$ np.: np., jeżeli cena w ciągu kilku sesji spadła by o 6$ za uncją strata inwestora w ciągu tych sesji wyniesie 1200$ = 6$ * 200 uncji saldo rachunku depozytowego wyniesie wtedy 4000$ – 1200$ = 2800$.

SPAN – Standardized Portfolio Analysis of Risk.

W roku 1988 CME wprowadziła SPAN jako system wyliczania wymagań depozytów zabezpieczających. Od tego czasu stało się światowym standardem stosowanie metod SPAN w tym zakresie przez większość rynków opcji i papierów pochodnych na świecie. Każdy z rynków dostosowuje SPAN na bazie licencji udzielanych przez CME do standardów prawnych danego państwa. Postaram się przybliżyę zagadnienia SPAN na podstawie London SPAN. Dzieli on kontrakty na grupy zależnie od papieru (dobra) podstawowego tworząc portfele derywat. W pierwszym kroku symulowane jest zachowanie portfela pod wpływem możliwych zmian wartości papieru podstawowego, zmiany zmienności cen [volatillity] oraz długość czasu do zapadalności [duration] w ten sposób uzyskuje się zestaw możliwych scenariuszy zdarzeń na najbliższej sesji. Następnym krokiem jest wyznaczenie możliwych zysków/strat na najbliższej sesji poprzez porównanie obecnej ceny papieru pochodnego z wyznaczoną na podstawie scenariuszy poprzez odpowiednie modele wycen. Szesnaście możliwych rezultatów tworzy macierz ryzyka [risk array] dla danej derywaty. Poprzez połączenie wszystkich tablic ryzyka SPAN wyznacza najgorszy scenariusz pod względem strat dla danego portfela papierów np.: dla pozycji krótkiej [short] typu call najgorszym scenariuszem jest duży wzrost wartości papieru podstawowego [underling equity] z równoległym dużym wzrostem zmienności [volatillity]. Tablice ryzyka są punktem odniesienia do wyliczania wartości depozytów zabezpieczających dla nowej sesji poprzez skalkulowanie ryzyka związanego ze zmianami w cenie papieru podstawowego, zmianom zmienności oraz typem pozycji zajętej przez inwestora. W ten sposób wyznaczone przez LCH – London Clearing House Limited and Clearnet S.A. wartości depozytów zabezpieczających przekazywane są brokerom, którzy nanoszą odpowiednie korekty na rachunkach klientów. Wyjątkowością SPAN jest stworzenie możliwości lepszego dopasowania zabezpieczenia poprzez depozyty zabezpieczające do sytuacji panującej na rynku niż było to możliwe wcześniej przy ustalonym na stałe poziomie depozytów zabezpieczających. Stanowi to bardzo duży krok w stroną minimalizacji ryzyka związanego z działalnością organizacji zarządzających giełdami papierów pochodnych.

Obligacje zamienne

Wstęp

Obligacje zamienne są hybrydowymi papierami dłużnymi łączącymi w swojej charakterystyce cechy obligacji z opcjami konwersji na z góry ustalony papier wartościowy nazywany papierem podstawowym. Możliwość konwersji obligacji zamiennej na inne papiery wartościowe, zwykle akcje instytucji emitującej obligacje zamienne, oferuje udział w zyskach ze wzrostu akcji przy jednoczesnym ograniczeniu potencjalnych strat, pod warunkiem wypłacalności emitenta do końca trwania inwestycji.

Historia emisji obligacji zamiennych.

Pierwsze emisje obligacji zamiennych dokonywane były pod koniec XIX wieku w Stanach Zjednoczonych. Emisji tych dokonywały bardzo prężnie rozwijające się wtedy kompanie kolejowe. Dalszy rozwój obligacji zamiennych przypada na lata osiemdziesiąte oraz dziewięćdziesiąte XX wieku. Głównymi rynkami nowych emisji były Stany Zjednoczone gdzie w okresie od 1980 do 1989 dokonano 45 emisji zaś w latach 1990 – 1998 az 74 emisje. W krajach Dalekiego Wschodu w szczególności w

Japonii dokonano 84 emisje od 1980 do 1989 oraz 256 emisji w latach 1990 – 1999.

W Europie rozwój rynku obligacji zamiennych nastąpił po roku 1995 gdzie w roku 2003 wartość nowych emisji obligacji zamiennych zrównała się z wartością nowych emisji akcji.

Wraz ze wzrostem ilości emisji i znaczenia obligacji zamiennych na rynkach finansowych nastąpił również wzrost skomplikowania konstrukcji obligacji zamiennych, jako papierów wartościowych. Powstały nowe rozwiązania, które mogą być wbudowane w obligacje zamienne jak na przykład „soft call“ umożliwiająca emitentowi po wypłaceniu inwestorom specjalnej premii wykupienie obligacji.

 

Badania nad obligacjami zamiennymi.

Rozwój zainteresowania obligacjami zamiennymi na rynkach finansowych pociągnął za sobą rozwój badań naukowych nad metodami wyceny obligacji zamiennych.

Nowoczesne próby rozpoczynają się od pracy Ingersoll „A coningent – claims valuation of convertible securities” opublikowanej w roku 1977 oraz prac Brennen i Schwartz z lat 1977 i 1980. Autorzy ci rozpoczęli wycenę nieobarczonych ryzykiem obligacji zamiennych od tak zwanego podejścia „strukturalnego”. W tych modelach podstawa wyceny była wartość firmy. Pomysł ten został poważnie skrytykowany w pracy Jarrow i Turnball „Pricing derivative securirties on financial securirties subject to credit risk” 1995. Głównym ich zarzutem była trudność w ocenie wartości firmy, gdyż nie jest ona obserwowana jak na przykład kurs akcji na wolnym rynku finansowym. Drugim zarzutem była konieczność uwzględniania i modelowania „starszeństwa” wierzytelności firmy. Znając ograniczenia podejścia „strukturalnego” do wyceny obligacji zamiennych niektórzy autorzy przyjęli, jako punkt wyjścia cenę akcji firmy emitującej obligacje zamienne. Późniejsze modele wywodzące się z tego pomysłu uwzględniają zmiany stóp procentowych. Przykładem tego typu prac mogą być Mc – Connael i Schwartz „LYON terming” z 1986 i późniejsze Ho i Pfeffer „Convertible bonds: Model, value attribution and analytics” 1996. Modele te podlegały krytyce głównie gdyż nie uwzględniały możliwości bankructwa emitenta obligacji zamiennych.

Innym pomysłem był przedstawiony przez Tsiveriotis i Fernandes w pracy pod tytułem „Valuing convertible bond with credit risk” 1998 model rozbijający obligacje zamienna na część dłużną, która jest obarczona ryzykiem kredytowym, czyli ryzykiem niewypłacalności emitenta i część opcyjną nieobarczoną tym ryzykiem. W ostatnich latach obserwujemy nowe podejście bazujące w znacznym stopniu na rozwój metod wyceny wierzytelności obarczonych ryzykiem. Pisali o tym między innymi Madan i Unal w pracy pod tytułem „A two- factor hazard rate model for pricing risky debt and the term structure of credit spreads” opublikowanej w 2000 roku.

Parametry charakteryzujące obligacje zamienne.

Jak każdy nowoczesny, złożony papier wartościowy wymaga szczegółowego wyjaśnienia jego konstrukcji. Dlatego ten rozdział ma za zadanie przybliżyć zagadnienia obligacji zamiennych, ich cechy charakterystyczne oraz charakteryzujące obligacje zamienne parametry.

W chwili emisji inwestor płaci emitentowi z góry ustaloną kwotę (cenę emisyjną), za którą otrzymuje roczne lub półroczne płatności odsetek oraz określoną kwotę w momencie zapadalności (wartość nominalna). Inwestor, w którego posiadaniu znajdują się obligacje zamienne ma również prawo do dokonania zgodnie z ustalonymi regułami zamiany na ustaloną podczas emisji liczbę podstawowego papieru wartościowego wg. współczynnika konwersji [ang. conversion ratio] bez żadnych dodatkowych opłat. Jest to właśnie człon opcyjny obligacji zamiennej a dokładniej opcja typu kupna [ang. call] w praktyce najczęściej jest to tak zwana opcja amerykańska. Poprzez opcje amerykańską rozumiemy, opcje którą można wykonać w dowolnym momencie jej trwania. W wypadku dokonania konwersji inwestor traci prawo do dalszych odsetek od obligacji zamiennej.

Powyższy opis dotyczy obligacji o czystej strukturze [ang. plain vanilla], które na rynkach światowych są rzadkością. Podczas emisji ustalane są często dodatkowe prawa jak np.: możliwość wcześniejszego wykupu obligacji zamiennych przez emitenta.

Jak każdy papier wartościowy obligacje zamienne posiadają kilka parametrów ułatwiających ich wycenę oraz umożliwiających ocenę wpływu ich emisji na kondycje ekonomiczną instytucji, która je wyemitowała.

  • Odsetki skumulowane – odsetki, które zostały wygenerowane przez obligacje od momentu emisji do chwili obliczania ich wartości.
  • Cena rynkowa – bieżąca cena obligacji notowanych na rynku kwotowana, jako procent ceny emisji. Na jej wysokość wpływ ma cena papieru podstawowego, oczekiwania, co do poziomu zmienności papieru podstawowego, upływ czasu od chwili emisji, w mniejszym stopniu wiarygodność kredytowa emitenta oraz wysokość wolnej od ryzyka stopy procentowej. Rozważmy przykład, jeżeli cena rynkowa podawana jest, jako 98 euro, zaś cena emisji wynosi 100 euro to właściwa cena rynkowa takiej obligacji zamiennej wynosi 98%.
  • Cena umorzenia – podawana, jako procent wartości nominalnej. Jeżeli cena umorzenia wynosi na przykład 104% oznacza to, ze obligacje zostaną umorzone z premią. Inwestor, jeżeli będzie w posiadaniu obligacji w chwili ich zapadalności otrzyma 104%wartości nominalnej.
  • Współczynnik konwersji – liczba papieru podstawowego, na która może być wymieniona jedna obligacja zamienna. Zazwyczaj jest stały przez cały okres od emisji do momentu zapadalności jednak np. podział akcji może spowodować jego zmianę.
  • Cena konwersji – cena, po której pośrednio nabywany jest papier podstawowy w przypadku dokonania konwersji. Należy pamiętać, ze konwersja jest operacja bezgotówkową Cenę te można porównywać do ceny rozliczenia w opcji [ang. strike price]. Wykorzystywana jest do stwierdzenia czy konwersja jest opłacalna. Jeżeli cena rynkowa papieru podstawowego jest wyższa od ceny konwersji to opłacalne jest dokonanie konwersji, mówimy ze obligacja jest in-the-money. Jeżeli cena rynkowa papieru podstawowego jest równa cenie konwersji, to obligacja jest określana mianem at-the-money. Jeżeli zaś cena rynkowa papieru podstawowego jest niższa od ceny konwersji, konwersja nie jest opłacalna zaś obligacja jest określana jako out-of-the-money. Analitycy wykorzystują cenę konwersji w celu kalkulacji poziomu rozwodnienia kapitału emitenta, to znaczy spadku wartości firmy przypadającej na jedną akcje w przypadku dokonania konwersji. Konwersja wiąże się z koniecznością dostarczenia inwestorowi, w którego posiadaniu są obligacje zamienne akcji, co wiąże się zwykle z koniecznością dokonania emisji nowych akcji.
  • Parytet – to wartość rynkowa akcji, na które zamienione zostaną obligacje zamienne znajdujące sie w posiadaniu inwestora. Kwotowana jest, jako procent wartości nominalnej. Wartość parytetu zmienia się wraz z ceną rynkową papieru podstawowego.
  • Premia – różnica pomiędzy ceną obligacji a wartością parytetu, podawana jest, jako procent parytetu. Reprezentuje cene, którą są skłonni zapłacić inwestorzy za posiadanie papieru podstawowego dla obligacji za ich pośrednictwem. Jej występowanie uzasadnia zabezpieczenie przed utratą wartości papieru podstawowego, jakie daje obligacja w okresie jej życia.
  • Nadwyżka odsetkowa – różnica pomiędzy otrzymanymi odsetkami z obligacji a zyskiem z dywidendy, jaki by przyniosło posiadanie akcji, na które zostały wystawione obligacje zamienne. Nadwyżka odsetkowa jest kolejnym uzasadnieniem występowania premii w obligacjach zamiennych.
  • Okres zwrotu [ang. breakeven] – okres liczony w latach, jakie są potrzebne, aby nadwyżka odsetkowa pokryła zapłaconą premie. Jest wartością przybliżoną, ponieważ nie uwzględnia dyskontowania wartości przyszłych strumieni pieniężnych generowanych przez obligacje i papier podstawowy.
  • Wartości komponentu dłużnego obligacji zamiennej [ang. bond floor] z zdyskontowane do chwili obecnej przyszłe płatności wynikające z posiadania obligacji. Teoretycznie stanowi dolne ograniczenie dla wartości obligacji zamiennych. Jednak drastyczny spadek ceny rynkowej papieru podstawowego może spowodować spadek ceny rynkowej poniżej wartości bond floor.
  • Premia za ryzyko – nadwyżka wartości rynkowej obligacji zamiennej nad wartością komponentu dłużnego wyrażona, jako procent bond floor, interpretowana jest jako wartość komponentu opcyjnego obligacji.

Główni emitenci obligacji zamiennych

Obligacje zamienne są bardzo elastycznym instrumentem finansowym. Poprzez odpowiednie dobranie warunków emisji możliwe jest dopasowanie emisji do sytuacji, w jakiej znajduje się emitent i jakie ma potrzeby finansowe.

Głównymi emitentami obligacji zamiennych są przedsiębiorstwa znajdujące się w fazie szybkiego rozwoju posiadające wysokie potrzeby finansowe przy zwiększonym ryzyku inwestycyjnym, co skutkuje większymi kosztami emisji klasycznych papierów dłużnych, dla których tańsze w emisji obligacje zamienne są atrakcyjną alternatywą.

Drugą grupę emitentów obligacji zamiennych stanowią strony fuzji dwóch przedsiębiorstw. Przykładem może być emisja obligacji zamiennych serii E o wartości, 32 mln złotych dokonana przez SOFTBANK S.A. w dniu 05.12.20021 które już 06.12.2002 zostały nabyte oraz została dokonana konwersja na akcje SOFTBANKU S.A. przez NIHONSWI AG przedsiębiorstwo współpracujące z Prokom Software S.A.. Tranzakcja ta była częścią procesu przejmowania SOFTBANK S.A przez Prokom Software S.A..

Trzecią grupę emitentów tworzą instytucje finansowe. Przykładem tego typu emisji jest emisja dokonana przez ERGO International AG w roku 14.09.2001 obligacji zamiennych o wartości 345 mln euro o terminie zapadalności 14.09.20064. Emisjiaobligacji zamiennych podejmują się nie tyko przedsiębiorstwa, ale również agencje rządowe np. Niemiecka grupa bankowa Kreditanstalt fur Wiederaufbau (KfW), która w 2003 roku dokonała emisji obligacji zamiennych na akcje Deutsche Telecom lub państwa jak np.: Grecja, która wyemitowała obligacje zamienne na akcje prywatyzowanych przedsiębiorstw państwowych.

Podsumowanie

Obligacje zamienne są papierami inwestycyjnymi, którymi powinni być zainteresowani zarówno emitenci jak i inwestorzy. W szczególności Polskie firmy myślące o zwiększeniu swojego kapitału powinny rozważyć emisję obligacji zamiennych zamiast dokonywać kolejnych emisji akcji czy obligacji. Z drugiej strony warto zauważyć, ze obligacje zamienne są popularnymi w wielu krajach papierami wartościowymi znajdującymi swoje miejsce w portfelach inwestycyjnych licznych inwestorów, głównie poprzez odpowiednie fundusze inwestycyjne. Mam nadzieję, ze w miarę rozwoju Polskiego rynku papierów wartościowych nastąpi wzrost emisji obligacji zamiennych.

System z Bretton Woods

Sytuacja przed Bretton Woods i jego powstanie.

Po I Wojnie Światowej kraj pragnęły powrócić do jak najszybciej do przedwojennej stabilizacji. Dyskusję na temat do powrotu do przedwojennego systemu, w którym każda waluta musiała być oparta o odpowiednio wysokie rezerwy złota i walut obcych rozpoczęto w 1926 roku. Jednakże szereg pomyłek jak ustalenie słabnącej Wielkiej Brytanii na głównego organizatora systemu oraz nie właściwe ocenienie deprecjacji niektórych walut narodowych spowodował szybki upadek tego sytemu. Co stanowiło jeden z powodów załamania gospodarki światowej w 1929 roku. Reakcją na to były próby zwiększenia eksportu przez kraje dotknięte załamaniem poprzez deprecjację swoich walut. Strategia ta była dobra na krótką metę, póki kraj mógł przeceniać wartość waluty szybciej niż inne, prowadziło to jednak do bankructw i bezrobocia, które dalej napędzały spiralę załamania gospodarki. Szereg konferencji światowych mających miejsce w latach 30 poprzedniego wieku nie poprawił sytuacji. Po II Wojnie Światowej konieczność wprowadzenia jednego systemu monetarnego nabrała nowego znaczenia.

Na tej właśnie fali odbyła się w 1944 roku konferencja w Bretton Woods w stanie New Hampshire (USA), której głównym celem było wprowadzenie systemu monetarnego przy jednoczesnym uniknięciu poprzednich błędów. Czterdzieści cztery kraje wzięły udział w tej konferencji.

Głównymi twórcami sytemu z Bretton Woods było dwóch sławnych ekonomistów Amerykański Minister Skarbu Harry Dexter White oraz brytyjski ekonomista John Maynard Keynes. Dokładniej rzecz biorąc każdy z nich przygotował swoja własną propozycję, które okazały sie zbieżne w wielu punktach. Obaj sie zgadzali, że należy powołać Bank Odbudowy (Bank for Reconstruction) oraz Międzynarodowy Fundusz Stabilizacyjny (International Stabilisation Fund ), przy czym Keynes proponował danie Funduszowi prawa emisji pieniędzy oraz działania na dużo większą skalę niż uważał to za konieczne White.

Rozbieżności pomiędzy oboma pomysłami występowały też w sferze umiejscowienia problemu związanego z balansem finansowym. Keynes postulował żeby obie strony tzn. kraje z nadwyżka płatności powinny importować dobra z krajów o niedoborem płatności. White zaś twierdził, że brak równowagi pomiędzy obiema stronami dotyczy tylko krajów z deficytem. Podczas konferencji propozycje, Keynesa nie były nawet brane pod uwagę. Zaś prawie w całości przyjęto pomysł White, obecni ekonomiści twierdzą, że był to jeden z błędów konferencji w Bretton Woods i przyczyna upadku całego sytemu gdyż Keynes miał rację.

Reguły przyjęte podczas konferencji natychmiast rozpoczęto wprowadzać w życie, Stany Zjednoczone wyznaczyły parytet wymiany dolara na zło to na: 1 uncja = 35$, zaś pozostałe kraje, które ratyfikowały traktat ustaliły parytety wymiany swoich walut na dolara. W ramach konferencji w Bretton Woods zostały powołane następujące organizacje Międzynarodowy Fundusz Walutowy (International Monetary Fund) oraz Międzynarodowy Bank Rozwoju i Odbudowy (International Bank for Reconstruction and Development), który póżniej przekształcił się w Bank Światowy (World Bank). Najważniejszą rzeczą wprowadzoną po konferencji w Bretton Woods był parytet wymiany każdej waluty kraju, który ratyfikował umowę z dolarem amerykańskim przy zachowaniu maksymalnego odchylenia ustalonego poziomu o 1%.

Dominacja dolara

Po II Wojnie Światowej dolar amerykański był najsilniejszą walutą na świecie z największą mocą nabywczą. Jednocześnie Stany Zjednoczone miały najmniej zniszczoną gospodarkę z krajów uczestniczących w II Wojnie Światowej, która nie straciła rozpędu nawet po przestawieniu jej na cywilną produkcję. Kraje europejskie ze zniszczonymi gospodarkami były poważnie zadłużone w Stanach Zjednoczonych. Pozostałe państwa świata też bardziej ceniły dolara amerykańskiego niż inne waluty. Te czynniki utrwaliły supremację dolara na świecie, która trwała do końca wieku. A przerwało ją dopiero wprowadzenie waluty zjednoczonej europy euro. Umocnieniu systemu z Bretton Wood służyło też umieszczenie central dwóch światowych organizacji powstałych w wyniku traktatu w Waszyngtonie.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy

Oficjalnie został powołany 27 grudnia 1945 przez 29 państw, które podpisały traktat z Bretton Wood. Pierwsze operacje finansowe wykonał 1 marca 1947 roku. Obecnie jest potężną organizacją międzynarodową zrzeszającą 189 państw z całego świata. Jego głównymi celami jest popularyzacja międzynarodowej wymiany walutowej, zabezpieczanie kursów walut w celu unikania ogólno światowych spadków oraz znoszenie barier w wymianie walutowej. Członkowie IMF mogą być wspierani przez Fundusz Walutami jego środkami w celu wyrównania problemów z walutą danego kraju. Każdy kraj zgłaszający akces do Międzynarodowego Funduszu Walutowego musi dokonać wpłaty środków nazywanych [quota subscription], od tego zależy jego pozycja w Funduszu. Zarazem po dokonaniu tej płatności może 10% jej wartości pożyczyć od IMF w wypadku problemów finansowych, pożyczka ta musi zostać zwrócona najszybciej jak to tylko jest możliwe. Zwykle następuje to w okresie do 5 lat jednocześnie wartość pożyczki może zostać powiększona w wypadku dalszych trudności. Kraj zwracający sie do Funduszu musi przedstawić cel wykorzystania pozyskanych środków, głownie pożyczki są zaciągane na inwestycje oraz w celu pozyskania innych walut. Pieniądze pożyczane z IMF są zwykle niżej oprocentowane niż rynkowe stopy procentowe. W szczególności różnice to zauważają państwa o niskiej zdolności kredytowej. Władzę nad Funduszem Walutowym sprawuje rada gubernatorów składająca się z reprezentantów wszystkich państw zrzeszonych, są to najczęściej ministrowie finansów spotykająca się na okazyjnych spotkaniach. Codzienną pracę IMF prowadzi rada 24 dyrektorów.

Bank Światowy

Głównymi celami Banku Światowego, jako największej instytucji finansowej na świecie jest pomoc krajom rozwijającym się zarówno finansowa jak i merytoryczna. Jest aktywny w ponad 100 krajach rozwijających się poprzez pomoc inwestora strategicznego dla agencji rządowych, organizacji pozarządowych oraz prywatnych przedsięwzięć. World Bank jest niezależna agencją Organizacji Narodów Zjednoczonych. Każdy kraj, który chce do niego przystąpić musi również należeć do Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Działaniem Banku Światowego zarządza rada gubernatorów reprezentujących każdy kraj członkowski. Jednak większość decyzji podejmuje rada nadzorcza banku składająca się z 5 dyrektorów. Dyrektora Banku Światowego mianują władze Stanów Zjednoczonych a zatwierdza go rada nadzorcza.

Zmiany w systemie

System z Bretton Woods nie przetrwał długo w swojej podstawowej postaci. Usamodzielnienie się wielu kolonii w latach 50 XX wieku, spowodowało pojawienie się wielu nowych rozwijających się krajów, które liczyły na pomoc organizacji światowych takich jak IMF jak i Bank Światowy. Dlatego po egidą tych dwóch agend powołano w 1956 International Finance Cooperation (IFC), który miał za zadani udzielanie kredytów firmom z krajów rozwijających się. Zaś w 1961 powołano do życia International Development Association (IDA) udzielającą pożyczek krajom rozwijającym się na jeszcze bardziej z liberalizowanych zasadach niż Bank Światowy. Lata 60 XX wieku przyniosły kolejne zmiany. Nadspodziewanie szybki rozwój w krajach uczestniczących w II Wojnie Światowej spowodował osłabienie pozycji dolara amerykańskiego. Reakcją IMF na tą sytuację była emisja Special Drawing Rights (SDRs), które kraje zrzeszone w Funduszu Walutowym mogły dodać do swoich zasobów walut i złota. Przedłużający się brak równowagi w wymianie walutowej pomiędzy krajami zachodnimi doprowadził do dalszego osłabienia całego systemu z Bretton Woods. Powodem tego była za silna pozycja dolara w stosunku do mocy gospodarki Sanów Zjednoczonych. Wprowadzenie restrykcyjnej polityki w stosunku do wymienialności dolara pod koniec lat 60 spowodowało wzrost inflacji w innych krajach, co zaowocowało kompletnym odejściem od parytetów wymian dolara i oparcia walut narodowych na złoto w rok 1973. Obecnie wiele dużych i silnych gospodarczo państw pozwala na wolną wymianę swojej waluty, co prowadzi do uwolnienia i urynkowienia kursów. Inne kraje wiązały swoje waluty z silniejszymi poprzez parytety albo starały się utrzymywać pozycję swoich walut poprzez operacje na światowych rynkach finansowych. System z Bretton Woods stał się raczej zlepkiem umów i metod oraz płaszczyzną wymiany informacji oraz stabilizacji.

Bretton Woods a sprawa Polska

Polska przystąpiła do sytemu z Bretton Woods poprzez przystąpienie do Międzynarodowego Funduszu Walutowego 27 grudnia 1945 roku. Od tamtego czasu w szczególności po 1989 roku stała się beneficjantem pożyczek z Banku Światowego.

Bretton Woods obecnie

Obecnie system wymienialności walut na złoto i stałych parytetów ich kursów upadł i został zaniechany, jego miejsce zajęły dzięki rozwojowi systemów teleinformatycznych płynne kursy walut.

Powołane w tamtym okresie instytucje jak Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy wrosły już w gospodarkę światową, jednocześnie starają się nadążać za szybko zmieniającym się światem.